Krem z zielonych warzyw – ze szparagów i pora

DSC_5658
Ostatnio nie ma mnie tu już prawie… Pojawiam się i znikam, by pewnie znów zniknąć…

Składniki:
pęczek zielonych szparagów (500g)
biała część pora
litr bulionu warzywnego
cebula
2 ząbki czosnku
łyżka oliwy
gałązka natki pietruszki
sól, pieprz
tymianek, kurkuma. listek laurowy, 3 ziela angielskie

W rondelku rozgrzać oliwę. Wrzucić pokrojoną cebulę, a kiedy się zeszkli następnie wrzucić przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażyć jeszcze chwilę, i wrzucić pokrojonego w plasterki pora oraz szparagi (bez stwardniałych końcówek, które należy wyrzucić oraz bez główek). Wlać gorący bulion, przyprawić oraz dodać listek wraz  z zielem i natką pietruszki. Gotować, aż szparagi będą al dente. Wtedy wrzucić główki szparagów i gotować jeszcze kilka minut. Kiedy warzywa będą gotowe, wyjąć ziele, listek, natkę o zblendować zupę na kremową konsystencję. Podawać z kleksem jogurtu oraz prażoną dynią, słonecznikiem bądź grzankami.
Smacznego !

Powielkanocny mazurek być mus(l)i !

11

Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten spóźnialski przepis, niepasujący już zupełnie do powielkanocnej rzeczywistości. Jako, że termin „normalność” do mnie nie przemawia, więc niepospolicie pochwalę się mazurkiem daleko po świętach. Może moim spóźnionym przepisem wzbudzę w Was chociaż uśmiech. Mam nadzieję również, że lubicie mazurki oraz, że nie jesteście sentymentalni i gdy tylko macie na niego ochotę bez wstydu pieczecie w środku roku. Poza tym, ten mazurek wcale mazurkiem być nie musi – może również ochrzcić się flapjackiem, tartą z bakaliami lub po prostu musli przekąską.
Moje życiowe priorytety pozamieniały się miejscami. Kiedyś sądziłam, że blogowanie, gotowanie, pieczenie to moja życiowa pasja. I nadal pozostaje moją pasją, ale w moje życie wkradło się jeszcze coś. Pracuję nad czymś od miesięcy. Miewam chwile zwątpienia, ale każdy dzień przepełnia nadzieja i myśl o osiągnięciu jednego z życiowych celów. Chciałabym niebawem się nim z Wami podzielić. Ale dosyć już o mnie. Teraz nadszedł czas, jak zwykle, na życiową sentencję.
Oglądałam ostatnio krótki filmik, który myślę, że choć na chwilę ma moc zmienić myślenie i nastawienie do życia każdego z nas. Na ławce siedziało dwóch gości. Obydwaj grubo po 50-tce. Obserwowali stojącą naprzeciw grupę młodych ludzi, mniej więcej w wieku studenckim. Wszyscy w pełni życia – rozmawiali, śmiali się – jednym słowem dobrze się bawili. Ludzie przed którymi całe życie jeszcze, świat zdaje się stać dla nich otworem. Mają marzenia, plany, cele.
Nagle jeden z tych gości z ławki pyta drugiego: „Co zmieniłbyś, gdybyś obudził się 30 lat wcześniej ?”. Na to tamten uśmiecha się, myśli, nie spuszczając wzroku ze studentów mówi: „Śmiałbym się więcej, tańczyłbym więcej, grałbym więcej i kochałbym więcej”.
Krótki, konkretny i dający do myślenia przekaz. Wydaje się być dobrym motywatorem, ale jak często każdy z nas zastanawia się przez chwilę nad polepszeniem jakości swojego życia ? Takie pytania mogą być motywujące, pobudzające do działania.
A Ty ? Czego dzisiaj pragniesz najbardziej ? Czym się wciąż zamartwiasz ? Co tak często wytrąca Cię z równowagi ? Może to wszystko nie jest dziś ważne ? Może zabiegasz o rzeczy, które nie mają wcale tak wielkiego znaczenia ?
Co możesz dziś zmienić w swoim życiu, by żyć „bardziej”, pełniej, radośniej ? Co możesz uczynić, by wspominać o tym za kilka lat ? Jakie marzenie wahasz się spełnić ? Co dziś ogranicza Cię w drodze do celu ? Każdy dzień wydaje się być taki sam, ale każdy jest cenny i wartościowy. Każdy może być początkiem drogi ku zmianom. Każdy może być kolejnym krokiem na drodze ku marzeniom. Każdy może piękny i inspirujący. Każdy jest cegiełką do Twojej przyszłości.
A gdybyś dziś obudził się z informacją, że to już ostatni Twój dzień? Czy podziękowałbyś za poranek ? Czy podziwiałbyś wschodzące słońce ? CO powiedziałbyś bliskim ? Które ze swoich marzeń byś dziś zrealizował ? Komu byś dziś powiedział, że go kochasz ?

 Składniki:

Spód:
120g mąki
100g płatków owsianych
1/4 szklanki cukru pudru
100g masła
jajko
ekstrakt migdałowy

Wierzch:
150g mieszanki orzechów
50g rodzynek / żurawiny
szklanka płatków owsianych
2 łyżki cukru
2 czubate łyżki masla
jajko
pół łyżeczki cynamonu
pół słoiczka morelowego dżemu

Na wierzch:
50g białej czekolady
2 łyżki mleka

Płatki zmielić na drobno w blenderze. Połączyć z mąką i cukrem. Dodać masło. Posiekać. Następnie dodać żółtko oraz ekstrakt migdałowy. Wymieszać mikserem / w robocie kuchennym. Nie przerywając miksowania dodać łyżkę lub dwie jogurtu/śmietany (do uzyskania lepkiego, jednolitego ciasta). Ciasto wstawić na ok. godzinę do lodówki.
Po tym czasie rozwałkować schłodzone ciasto na grubość ok. 1 cm. Część ciast wykorzystać na zrobienie / rozwałkowanie wałeczków ??? wokół mazurka.
Ciasto wstawić jeszcze na ok. 15 minut do zamrażalnika. PO schłodzeniu piekarnik nagrzać do 200 stopni, spód ponakłuwać widelcem i piec ok. 15 – 20 minut.

Orzechy, rodzynki / żurawinę, płatki, cukier, masło i jajko wymieszać. Podpieczony spód posmarować dżemem i wyłożyć masę bakaliową. Piec jeszcze około 15 – 20 minut. Odstawić do wystygnięcia.
W rondelku rozpuścić czekoladę z dwoma łyżkami wody. Polać wierzch mazurka.
Smacznego !

Bezglutenowe leniwe z kaszy jaglanej

newDSC_4130-8

To moje nie wiem, które już z kolei bezglutenowe jaglane kluseczki. W poszukiwaniu wersji „zjadliwej” i zarazem idealnej jeśli chodzi o konsystencję nieraz obiad wylądował tam, gdzie nie lubię, gdy kończy jedzenie. A teraz są – w wersji leniwej i bezglutenowej ;). Polecam !

DSC_4079-2

Składniki :
szklanka kaszy jaglanej
250g sera białego
pół szklanki mąki ziemniaczanej
1/4 szklanki mąki jaglanej
żółtko
sól
miód z wanilią/ksylitol/cukier (w wersji słodkiej)
Sos (na jedną porcję)
150g jogurtu naturalnego
łyżeczka miodu
2 łyżki soku mandarynkowego
skórka z mandarynki

Kaszę jaglaną przed gotowaniem uprażyć na suchej patelni, aż zacznie wydobywać się orzechowy aromat. Następnie przepłukać pod bieżącą wodą. Wrzucić do garnka i zalać 3/4 szklanki wrzącej wody. Gotować pod przykryciem ok. 7 minut. Po ugotowaniu zostawić pod przykryciem na jeszcze kilka minut, by spęczniała. Kiedy trochę przestygnie dodać twaróg i zblendować na gładką masę. Następnie dodać resztę składników i dokładnie wymieszać. Stolnicę wysypać mąką jaglaną, formować kluski – każdą z nich delikatnie obtoczyć w mące. 
W garnku zagotować wodę, posolić i wrzucać kluski. Gotować na małym ogniu, kiedy zaczną wypływać na powierzchnię, gotować jeszcze ok. 5 minut. Odcedzić i nakładać na talerze.

Podawać z ulubionymi dodatkami: masłem, jogurtem lub w wersji wytrawnej. Ja posypałam cynamonem. W kubeczku wymieszałam jogurt, cynamon, miód i sok z mandarynek (można dodać również skórkę ). 
Smacznego !
 
 
 

 DSC_4090-8

DSC_4094-8 

Sernik na marchewkowym spodzie. Czekając na wiosnę.

DSC_4443-3

Na dworze szaro – buro, a mglista aura próbuje wkraść się do mojej głowy. Zapewne pogoda nie sprzyja nikomu – ludzie chodzą zmęczeni, przytłoczeni i śnięci. Każdy wyczekuje już wiosny, promieni słońca i pierwszych pąków kwiatów. Sama wiem, że słońce przebije się również głęboko do mojego wnętrza. Wiem, że wiosna obudzi życie nie tylko w przyrodzie, ale nada tchnienie naszemu życiu. Wolę jednak czekać z utęsknieniem na te chwile, uparcie twierdząc, że tylko to może odmienić mój nastrój. Poza czynnikami zewnętrznymi, które są niejako bodźcem dla naszych emocji, sami budujemy swoje wnętrze i nastawienie do świata. Szary, smutny dzień wykorzystaj dla siebie jak najlepiej. Deszczowe dni, wczesne wieczory mogą być okazją do przeczytania odłożonej książki, przemalowania mieszkania, odnowienia starych mebli lub spędzenia tego czasu z najbliższymi.

Ja zimą doceniłam spacery. Zawsze wszędzie się spieszyłam. Kiedyś sądziłam, ze każda minuta życia powinna być odpowiednio wypełniona jakimś zajęciem. Odpowiednio, to znaczy, bym mogła zrobić jak najwięcej, bo ilość wykonanych czynności wartościowała mój dzień. Nie lubiłam chodzić pieszo . Wciąż liczyłam czas, więc szkoda było mi go na przechadzki. Wsiadałam na rower albo w samochód. Byle szybciej…. Dziś spacer nie jest już dla mnie marnotrawstwem – za to świetną okazją do poukładania w głowie „rozwalonych” myśli… Daje możliwość dostrzeżenia tego, co umyka naszym oczom w pędzie dnia…

Z racji tego, że ostatnio piszę „raz na x czasu”, a Wielkanoc za pasem – podaję przepis na sernik na marchewkowym spodzie. Wielkanoc w polskich domach = sernik. Bardzo polecam ! ;)

Składniki:

Spód:
1,5 szklanki mąki
3 jajka
3/4 szklanki cukru
1/4 szklanki wiórek kokosowych
1/4 szklanki oleju
szklanka utartej marchewki
łyżeczka sody oczyszczonej
łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka cynamonu
2 łyżki kakao

Masa serowa:
1 kg sera białego w wiaderka
4 jajka
3/4 szklanki cukru pudru
2 łyżki budyniu śmietankowego
1/2 szklanki kremówki

Polewa cytrynowa:
200g gęstej kwaśnej śmietany lub jogurtu greckiego
3 łyżki cukru pudru
2 łyżki soku z cytryny
łyżka skórki z cytryny

Jajka utrzeć z cukrem. W osobnej misce połączyć suche składniki: przesiać mąkę, sodę, proszek, kakao i cynamon. Dodać wiorki kokosowe. Suche składniki połączyć z masą jajeczną, miksując masę na niskich obrotach. Na końcu powoli dolać olej, a po nim wsypać rozdrobnione orzechy. Po wymieszaniu, masę wylać na brytfankę wyłożoną papierem do pieczenia. Pięć Pięć rozgrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok. 50 minut do tzw. suchego patyczka.
Po upieczeniu ciasto lekko ostudzić.
W międzyczasie przygotować masę serową.
Jajka ubić z cukrem. Dolać kremówkę i miksować jeszcze przez chwilę.
Nie przerywając miksowania dodawać po łyżce sera. Na końcu dodać budyń śmietankowy.
Piekarnik nagrzać do 180°C. Masę serową wylać na marchewkowy spód. Wstawić do piekarnika. Piec przez ok. 15 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 150°C i piec jeszcze przez ok. 45 minut ( aż wierzch sernika się zetnie).
Składniki na wierzch połączyć, a polewę wylać na sernik 15 minut przed zakończeniem pieczenia. Po upieczeniu sernik ostudzić na kratce. Przystroić połówkami orzechów włoskich.
Smacznego !

Gołąbki z kaszą i pieczarkami. Życie bez (nad)ciśnienia.

Kiedyś przyglądając się rozpędzonym ludziom, których wokół mnie większość, myślałam, że tylko taki styl życia pozwala osiągnąć satysfakcję, szczęście i wymarzone cele. Niektórzy wciąż pędzą, oszukując siebie, że tylko dzięki temu są produktywni. A to wszystko dlatego, że ludzi ocenia się na podstawie ich osiągnięć, a ich pracowitość na liczbie etatów i przepracowanych godzin. Nic dziwnego, że każdy chce wpasować się w te ramy,  skoro od dziecka naszymi życiowymi nauczycielami są stereotypy i schematy społeczne. W efekcie czujemy się sfrustrowani, bo nasze życie to spełnianie oczekiwań i marzeń innych.

Wydawało mi się, że w życiu istnieje taki schemat – by coś osiągnąć muszę dojść do tego jak inni – czyli działać szybko, intensywnie, natychmiastowo… W pewnym momencie to co robiłam stawało się automatyczne, a ja przestałam umiejętnie rozeznawać czego tak na prawdę chcę. Jedynym poczuciem było dla mnie słowo: „muszę”, a jedyną motywacją było: „nie zdążę”.  Ludzie tak napinają grafik, by nie stanąć twarzą w twarz z ciszą i własnymi myślami. I choć bywają bardzo zajęci, gdzieś w podświadomości mimo wypełnionego czasu odczuwają dławiącą pustkę. I choć wydaje im się, że mają wszystko, nie mają „siebie „. Swoje „ja”, swoją tożsamość zgubili gdzieś po drodze życia, a może nawet nigdy siebie nie czuli?
To nie tak, że nie trzeba  mieć aspiracji, pasji, które pochłaniają i nie stawiać sobie celów. Wręcz przeciwnie – to czyni nas innymi ludźmi, a nasze życie staje się „magiczne”. Ważne jest po prostu, by nie zapominać, że to pasja jest dla nas, a nie odwrotnie. Istotne powinno  być, by nie tracić z oczu priorytetów oraz nie bagatelizować własnych potrzeb – m.in. tych dotyczących relaksu i odpoczynku. Warto zadawać sobie pytanie, co w życiu stało się moim priorytetem, moim guru, komu poświęcam całą swoją energię? Czy tego właśnie pragnę? Czy moja energia jest spożytkowana czy może utracona na rzeczy, które nie są moim pragnieniem? Czy potrafię wykorzystywać czas wolny, by się zregenerować ?
Tak na prawdę czasem  tym co nam najbardziej potrzeba jest w zasięgu ręki – spacer, książka, weekendowy wyjazd albo śniadanie z ukochaną osobą….

DSC_3929-8

Składniki:
główka kapusty włoskiej
Farsz:
1,5 szklanki kaszy gryczanej niepalonej białej
400g pieczarek
cebula
2 łyżki oliwy
3 szklanki wody
2 ząbki czosnku
sól, pieprz, tymianek

Sos pomidorowy:
liść laurowy
3 ziela angielskie
500g passaty pomidorowej
2 łyżki koncentratu
cebula
parę gałązek pietruszki
ząbek czosnku
2 łyżki oleju
sół
tymianek , papryka słodka mielona, pieprz ziołowy, chili, tymianek

Kaszę wypłukać i ugotować w 2,5 szklanki posolonej wody.
Cebulę i pieczarki drobno pokroić. Na patelni rozgrzać oliwę. Wrzucić pokrojoną drobno cebulę. Kiedy się zeszkli dodać pieczarki. Dusić kilka minut aż wszystko zmięknie. Wcisnąć czosnek, odstawić i zestawić z ognia po ok. 3 minutach.
Połączyć z kaszą i odstawić farsz by lekko otygł. W tym czasie w dużym garnku zagotować wodę. Do wrzątku włożyć kapustę (sparzyć). Po około 2 minutach ostrożnie wyjąć kapustę, delikatnie wyciąć głąba i zdjąć z kapusty kilka liści, którymi najpierw wyłożyć dno garnka przeznaczonego do gotowania gołąbków. Na pozostałe liście wyłożyć po kopiastej łyżce farszu. Dół liścia zagiąć na farsz, a boki do środka. Następnie zwinąć w rulon, jak naleśnika.  Gdy kapusta zacznie „twardnieć”, a liście z trudem zdejmować, włożyć ją znów do wrzątku na ok. miniutę. 
Gołąbki układać ciasno w garnku. Zalać wrzącą wodą, tak by przykryła je całkowicie.
Posolić, dodać listek laurowy, ziele angielskie oraz pietruszkę.

W oddzielnym rondelku rozgrzać oliwę, wrzucić pokrojoną drobno cebulę. Kiedy się zeszkli wcisnąć czosnek. Po 2 minutach zalać passatą, dodać koncentrat, doprawić i gotować kilka minut aż sos zgęstnieje. Następnie wlać go do gołąbków. Wymieszać i gotować na małym ogniu przez ok. 40 minut.
Smacznego! 

 

Ps. My w ramach relaksu w pewien styczniowy weekend wsiedliśmy do pociągu, by spędzić jedną dobę w Gdańsku. Choć plaże pokryte śniegiem, to turystów wcale niemało. W wodzie tylko pozostały łabędzie, zamiast zamków z piasku, wszędzie stały bałwany.

DSC_3630-2

DSC_3645

DSC_3666-2

DSC_3751

     DSC_3827-8

  DSC_3835-2

  DSC_3845-2

Healthy trufle. Dlaczego warto pozostać dzieckiem ?

kulki2

Odkąd pamiętam każdy dzieciak zawsze marzył by jak najszybciej dorosnąć i być niezależnym.
Dorosłość zawsze kojarzyła się z wielkimi możliwościami.
Za to dzieciństwo z perspektywy dorosłego kojarzy się z wolnością, beztroską życiem bez zmartwień. Marzenia wydawały się wcześniej realne a w głowie nie było jakiegoś dziwnego „obciążenia” na drodze do ich realizacji.
Jasne, że dorośli dźwigają zakłopotanie związane z odpowiedzialnością za swoje życie. Za to problemy dzieci rozwiązują rodzice…
 Lecz czasem wyolbrzymienie pewnych spraw paraliżuje nas tak mocno, że zostaje zahamowane w nas to co pozytywne – od radości z małych rzeczy do ponoszenia się marzeniom. Boimy się marzyć, bo nie chcemy znów cierpieć, gdy coś pójdzie nie tak. Łatwiej jest się zabezpieczyć przed porażką i mieć nad tym wszystkim rzekomą kontrolę.
Pragniemy tak szybko dorosnąć, by ostatecznie wyzbyć się najpiękniejszych cech i skłonności do marzeń. Zapominamy o naszych wrodzonych zdolnościach twórczych. 
Kiedy dzieci tworzą nie mają ograniczeń, a kierują się wyobraźnią  i kreatywnością. Nie myślą o krytykach, nie skazują swoich dzieł na niepowodzenie – po prostu realizują swoje natchnienia. 
My, dorośli jesteśmy zbyt rozsądni, przewidywalni, „oszczędzamy” czas, nie roztrwaniając go na coś, co nie daje pewności sukcesu.
Zanim coś zdziałamy, myśl o tym, co pomyślą inni, że się nie uda, nie będzie tak dobre, jak u innych, dyskwalifikuje nas już na starcie.
Bądź idealistą jak dzieciak ! Nie bój się marzyć, wyobrażać, tworzyć ! To nie wstyd widzieć świat inaczej, po swojemu ! To żadna naiwność !
Nie chodzi o to by nigdy nie dorastać. Każdy etap w życiu jest ważny i pozwala dojrzewać surowym miejscem naszej osobowości. Wszystko ma swój czas. Ważne by do końca życia zachować w sobie cząstkę dziecka. Cząstkę, która zawsze będzie ożywiać nasz stan umysłu – pozwoli marzyć, głośno się śmiać, zapominać szybko o zmartwieniach i czerpać prawdziwą radość życia…

kulki

Te trufle to wspaniały zamiennik dla łakomczuchów, chcących ograniczyć słodkości. Dla niektórych mogą wydawać się nieco niedosłodzone, dlatego dla satysfakcjonującego efektu można dodać więcej miodu bądź daktyli. Na zdrowie !

Składniki:
1 całe awokado 
3 łyżki kakao
3 łyżki wiórków kokosowych
6 daktyli 
2 – 3 łyżki miodu 
łyżka płatków owsianych 
łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 – 3 krople ekstraktu migdałowego 
skórka otarta z jednej mandarynki

Daktyle namoczyć na kilka minut w ciepłej wodzie. Awokado obrać. Wszystkie składniki wrzucić do miseczki i zblenderować na gładką masę. Formować trufle. Wstawić do lodówki na ok. 2 godziny. Na końcu posypać kakao lub wiórkami kokosowymi.

kulki4 

Bezy kokosowe i o postanowieniach noworocznych

DSC_2578-2

Czym są dla Was postanowienia noworoczne ? Podejmujecie się takich ? Co postanowiliście w tym roku ?
Krótko o tym, czym dla mnie są takie „wyzwania”…
Nigdy wraz z nadejściem nowego roku nie tworzę listy z postanowieniami… bo stawiam je sobie przez cały rok.
Nowy Rok owszem jest niejako okazją do podsumowania zakończonego w pewnym sensie etapu w moim życiu, ale nigdy okazją do jednodniowej refleksji nad nim.
W roku mamy 365 dni, a tylko tego jednego dnia oddajemy się zadumie nad swoim życiem… ? Mam nadzieję, że wbrew pozorom niewiele osób tak czyni.
Przecież choć to pierwszy dzień nowego roku tak na prawdę jest tylko (albo aż) kolejnym w Twoim życiu. 
Każdy dzień Twojego życia jest doskonałą okazją by coś zmienić, by zacząć, postawić pierwszy krok. Poza tym darujmy sobie teksty: „Od nowego roku zacznę/postanawiam/będę…”. Brzmi tak samo źle, jak: „Od jutra…”
Jutro nie ma czasu. Już coś dla Ciebie zaplanowało. Dlatego zaopiekuj się dzisiaj i to czego na prawdę pragniesz rób właśnie dziś .
Może właśnie najważniejszym postanowieniem i jednocześnie życzeniem noworocznym jest to byśmy potrafili każdy dzień w roku traktować jak ten pierwszy w roku . Czyli wypełnieni nadzieją, wiarą, zamykając z wewnętrznym spokojem wczorajszy dzień ze wszystkimi jego porażkami i sukcesami, wynosząc z nich naukę na przyszłość. Byśmy witali nowy dzień z nową motywacją.
Tego wszystkiego serdecznie Wam życzę w 2016 roku !

Składniki:
5 białek
1 i 1/4 szklanki cukru pudru
łyżka octu 
łyżka mąki ziemniaczanej

Białka ubić na wysokich obrotach ze szczyptą soli na sztywną pianę. W trakcie ubijania dodać ocet, a następnie po łyżce cukru pudru wymieszanego z mąką ziemniaczaną. Pianę ubijać aż do momentu, kiedy będzie sztywna i lśniąca.
Na blaszce do pieczenia rozłożyć papier i wyłożyć bezy (łyżką lub szprycą). Piec w piekarniku nagrzanym do 140 stopni ok. 1h.
Po upieczeniu otworzyć drzwi piekarnika i ostudzić je przez przynajmniej pół godziny.

Krem:
250g mascarpone
200ml schłodzonego mleka kokosowego (po odsączeniu)
3 łyżki cukru pudru
3 łyżki wiórków kokosowych 

Dodatkowo:
owoce do dekoracji (maliny, borówki, jagody)

Po otwarciu mleka kokosowego oddzielić część płynną – wodę kokosową, a pozostałą część – śmietankę przełożyć do miski. Ubić ją z cukrem pudrem przez kilka minut, a następnie dodawać po łyżce mascarpone. Na końcu wsypać wiórki kokosowe i wymieszać. Krem kokosowy wyłożyć na ostudzone bezy.
Udekorować owocami i wstawić do lodówki na ok. 2 godziny.
Przed podaniem można posypać cukrem pudrem ! Smacznego !

DSC_2566-2

Zakwas buraczany

DSC_3114

Dziś już ostatnia szansa, żeby zdążyć przed Wigilią !

Składniki:
pół kilo buraków
2 liście laurowe
2 ziela angielskie
5 ziarenek pieprzu w ziarnach
3 zmiażdżone ząbki czosnku
2 szklanki przegotowanej wody mineralnej
łyżeczka soli

Wodę zagotować, posolić i ostudzić. Buraki umyć, obrać i pokroić w ćwiartki. Do umytego i wyparzonego słoja układać plastry buraków na zmianę z czosnkiem i przyprawami. Na koniec zalać wszystko wodą, tak by zakryła buraki. Na końcu przykryć słój czystą ściereczką, zawiązać sznurkiem i odstawić w ciepłe miejsce na przynajmniej 5 dni.
Ciąg dalszy nastąpi…. Czyli o przygotowaniu barszczu przeczytacie za kilka dni ;)

Pączki wigilijne i o istocie Świąt.

2ostrDSC_3060

Na wigilijnym stole w rodzinie mojego M. tradycyjnie co roku pojawiały się pączki. Zawsze piekła je babcia. Dla mnie ten zwyczaj był racze nieznany. Musiał być sernik, makowiec, ale nigdy paczki. Poza tym słodycze jedliśmy dopiero po Pasterce (o zgrozo ! O 2 w nocy takie grzechy ?! ). Tak właśnie było – po powrocie z Kościoła zakradaliśmy się do lodówki, próbowaliśmy każdego ciasta, popijając kubkiem kakao albo herbaty. Po godzinnym gawędzeniu kładliśmy się dopiero spać. Dopiero wtedy Wigilia osiągała swoją pełnię.

ostrDSC_3079

 

Dziś Wigilia dla mnie powinna oznaczać kochających się bliskich. Tak wyjątkowy wieczór zdarza się tylko raz na rok. Mimo tego, nie dostrzegamy w nim prawdziwego sensu.Zabiegani od tygodnia między sklepowymi półkami, spoceni od gruntownego sprzątania, mycia okien i przerzucania kolejnej partii pierogów siadamy do wigilijnego stołu zmęczeni i często sfrustrowani całą tą bieganiną. Często niepogodzeni, kryjący urazy, odgrywamy w ten jeden wieczór idealną rodzinę. Zakodowaliśmy sobie, a raczej zakodowano nam, że przed świętami MUSIMY to, musimy tamto. Ale czy naprawdę MUSIMY ? Czy czasem nie lepiej przeanalizować raz jeszcze listę tych „obowiązków” i skupić się na celach, które są najistotniejsze, by sama przyjemność przygotowań i atmosfera Świąt były tymi pierwszorzędnymi? Nie warto wywierać na siebie niepotrzebne ciśnienie. Czasem trzeba pozwolić by sprawy się potoczyły własnym rytmem…
By istotą tego wieczoru był czas spędzony z tymi, których na prawdę kochamy…
Bo czy tak naprawdę wśród własnej rodziny czujemy się swobodnie, czy czujemy się akceptowani i kochani, takimi jakimi jesteśmy ? Tylko takie relacje budują szczęśliwą rodzinę, umiejącą cieszyć wzajemnym towarzystwem….

ostrDSC_3077

 

Składniki:
Pączki:
(ok. 12 sztuk)
500g mąki
20g drożdży 
80g roztopionego masła
2 jajka 
żółtko
3/4 szklanki mleka
4 łyżki cukru
łyżeczka ekstraktu waniliowego

Nadzienie:
300 ml śmietany kremówki
ziarenka z pół laski wanilii
2 łyżki cukru
2 – 3 brzoskwinie z puszki

Do miski pokruszyć drożdże, dodać ciepłe mleko i łyżkę cukru. Odstawić w ciepłe miejsce na około 10 minut. 
Po tym czasie dodać rozpuszczone i ostudzone masło, resztę cukru, mąkę, ekstrakt, jajka i żółtko . Wymieszać i wyrobić na gładką masę. Ciasto powinno być lepkie i elastyczne. Odstawić je w ciepłe miejsce na około 45 minut. Po tym czasie wyrobić jeszcze kilka minut, a następnie formować kule. Pączki układać na papierze do pieczenia, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia na około 30 minut. Smażyć na rozgrzanym oleju po dwóch stronach do uzyskania złocistego koloru. Osuszyć na ręczniku papierowym i ostudzić.
Brzoskwinie pokroić na plasterki. Śmietanę ubić z cukrem na sztywno. Dodać ziarenka wanilii. Pączki przekroić na pół, nadziewać bitą śmietaną i brzoskwiniami.
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.

Smacznego !

Burgery. Pielęgnuj swoją wyjątkowość.

1_DSC0225-2

Czy wierzysz w to, że jesteś wyjątkowy. Czy zastanawiasz się czasem nad tym, że każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny? Czy masz odwagę być dziwakiem? Tak, dziwakiem, bo to właśnie nasze dziwactwa wyrażają naszą wyjątkowość, oryginalność. Problem w tym, że tak często nie akceptujemy w sobie tego co nas odróżnia od reszty, goniąc za rzekomą normalnością. Wolimy stać w jednym szeregu, byle się z niego nie wychylając. A czymże jest normalność? Nie ma czegoś takiego. To tylko zespół pewnych kryteriów, przyjętych dla danej „epoki”. Kryteria te mają jednak w zwyczaju się zmieniać, tak jak upływający czas i zmieniające się pokolenia. Tłumimy w sobie czasem nasze prawdziwe pasje i prawdziwą osobowość – czyli to co najpiękniejsze – bo nasze. A przecież by swobodnie czuć się na świecie , najpierw musimy czuć się dobrze ze sobą…

Składniki:
500g mięsa mielonego

jajko
2 łyżeczki musztardy
garść szpinaku
cebula przesmażona
ząbek czosnku 
2 – 3 łyżki mąki jaglanej
sól, pieprz, papryka słodka 

Dodatkowo:
bułka żytnia (lub inna ulubiona)
ser halloumi lub mozzarella 
pomidor
rukola

Cebulę pokroić w kostkę i usmażyć. Pod koniec dodać drobno pokrojony czosnek J smażyć jeszcze 3 minuty. <br>
Umyte liście szpinaku lekko poszarpać.<br>
Do mięsa wbić jajko, dodać resztę składników. Doprawić do smaku. Formować kotleciki. Przyrumienić je na lekko natłuszczonej patelni, z każdej strony. Następnie ułożyć na papierze do pieczenia i wstawić do nagrzanego do 180°C piekarniku. Pięć ok. 20 minut. Na ok. 7 minut przed wyłączeniem, na każdym burgerze położyć plaster sera halloumi bądź mozzarelli.<br>
Dobrze komponują się z sosem czosnkowym. Podawać w bułce żytniej lub innymi ulubionymi dodatkami.